<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Temat bazylejski> 
<author_1=Tadeusz Kwiatkowski>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=1>
<date=1951-02-11>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Leeli w wysokiej trawie, ktra w rytmicznym szumie wiatru falowaa jak zboe. Nad nimi rozpociera si szeroki wiat ptakw. Soce przetarte przez gszcz dbe obsypywao ich tym pyem, ktry zoci im czarne ciaa. Mczyzna zapatrzy si w ptaki. Od czasu do czasu pociera bos stop skrwawiony gole drugiej nogi. Opdza si od natarczywych owadw krcych wok rany. Mia ma sobie brudne pcienne spodnie zawinite do kolan. Kobieta odziana w potargan perkalow sukienk bacznie ledzia twarz mczyzny, ktry z zachwytem przyglda si lotowi ptakw. Wreszcie przysuna si bliej i pooya mu rk na nagim ramieniu. Mczyzna oderwa oczy bdzce po sklepieniu nieba. Poskroba si po piersiach.
 Manuelo  powiedziaa kobieta delikatnie gaszczc twarde rami mczyzny  jak mylisz? Czy jest takie miejsce na ziemi, gdziebymy mogli wyznaczy nasze szczcie czterema cianami domu?
Manuelo milcza. Kocha kobiet, ktra siedziaa obok niego. Milcza poniewa wiedzia, e jest ju wiele miejsc ma wiecie, gdzie mgby zakreli czworokt izby, lecz wiedzia rwnie, e jest jeszcze wiele takich miejsc, gdzie szczcie ich zgaszono by jak oliwn lamp. Mwi mu o tym dokadnie Koralindo, ktrego zadrczono na fazendzie za to, e opowiada ludziom takie historie. Biedny Koralindo ley pod kakaowcem z posiekan skr. Ju nie bdzie w swych historiach podrowa z mulatami i murzynami do krajw, o ktrych czyta, e s dla wszystkich ludzi. Biedny Koralindo. Biedni murzyni i mulaci bez Koralinda.
Manuelowi wrci przed oczy obraz z przed kilku dni: gruby ranchero, ktry strca kul rewolwerow owoc kakao z odlegoci stu krokw, trzciny, rozsierdzone psy napeniajce jazgotem okolic, bezadna ucieczka przez dungl.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>